Godny jestem, Tariki. Ty te, co? Rozdziawia dzib, ale nic z tego. Zaczekaj troch. Moe zjem ciebie dzisiaj na obiad. No, Tariki, nie strosz pir, nie zrobi tego, no, uspokj si, przyjaci si nie zjada, rozumiesz? Kilkanacie lat temu to byo miasto, Tariki. eby wiedziaa jaki w porcie by ruch. 